Umowa o dzieło, czy zlecenie?

Małgorzata Regulska-Cieślak        27 marca 2017        Komentarze (0)

Umowy o dzieło są na czasie. Bardzo na czasie. Wprowadzenie stawki minimalnej dla umów zleceń i o świadczenie usług zapewne dodatkowo wzmocni ten trend. To, że przedsiębiorcy lubią umowy o dzieła widać nawet po orzecznictwie – w 2016 r. liczba orzeczeń interpretujących, czy dana umowa stanowiła zlecenie, czy dzieło była naprawdę pokaźna. Czy jest to orzecznictwo korzystne dla przedsiębiorców? W zdecydowanej większości – nie.

W poprzednim artykule  napisałam, że umowy cywilnoprawne można zawierać z własnym pracownikiem. Pod pewnymi warunkami. Chętnych do przeczytania zapraszam tutaj. Stąd też temat wpisu na dziś. Dzieła są bardzo często zawierane z własnymi pracownikami. Nie zawsze poprawnie. Jeśli zatrudniasz sekretarkę, która robi świetne zdjęcia lub maluje i tymi fotografiami, czy obrazami chcesz ozdobić biuro – jak najbardziej zawrzyj umowę o dzieło. W innych przypadkach nie patrz na oszczędności wynikające z zawarcia dzieła. Popatrz na to czego możesz uniknąć podpisując poprawną umowę.

Postępująca falandyzacja prawa w tym zakresie jest zatrważająca.

Ogólne zasady dot. dzieła i zlecenia

Powszechnie znane są następujące stwierdzenia:

 

  • Istotą umowy o dzieło (627 k.c.) jest osiągnięcie określonego, zindywidualizowanego rezultatu w postaci materialnej lub niematerialnej. Ryzyko uzyskania zamierzonego rezultatu obciąża przyjmującego zamówienie. Co ważne, przedmiotem umowy nie może być osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczanych rezultatów, a ryzyko uzyskania zamierzonego rezultatu obciąża przyjmującego zamówienie.
  • Umowa o świadczenie usług jest umową starannego działania, polega na wykonywaniu określonych czynności, w sposób staranny i cykliczny. Celem umowy zlecenia jako umowy starannego działania mogą być czynności, które prowadzą do określonego rezultatu, jednak nie w rozumieniu art. 627 KC. Wykonywanie powtarzalnych czynności, choć zakłada dążenie do osiągnięcia pewnego rezultatu, stanowi jedynie etap całego procesu zamówień realizowanych przez dany podmiot. Ryzyko przy zachowaniu należytej staranności przez wykonawcę ponosi zleceniodawca.

 

Sprzątanie a nawet „wysprzątanie” to nie dzieło

I mimo znajomości ogólnych zasad rządzących dziełem i zleceniem przedsiębiorcy podpisują umowy o dzieło na wysprzątanie powierzchni, jakby czasownik dokonany miał spowodować, że czynność ta zostanie uznana za materiały wytwór czyjejś działalności będący dziełem. Nic takiego.

Dzieło musi być jednorazowym efektem, zindywidualizowanym już na etapie zawierania umowy i możliwym do jednoznacznego zweryfikowania po wykonaniu. Jest zindywidualizowanym i konkretnym rezultatem pracy i umiejętności ludzkich w postaci postrzegalnej, pozwalającej odróżnić je od innych przedmiotów. Z taką definicją, co do zasady nie koresponduje więc wykonywanie powtarzalnych czynności. Szereg powtarzalnych czynności, nawet gdy prowadzi do wymiernego efektu, nie może być rozumiany jako jednorazowy rezultat i kwalifikowany, jako realizacja umowy o dzieło. Przedmiotem umowy o dzieło nie może być bowiem osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczanych rezultatów. Tego rodzaju czynności są natomiast charakterystyczne dla umowy o świadczenie usług, którą definiuje obowiązek starannego działania, starannego i cyklicznego wykonywania umówionych czynności. Natomiast celem umowy zlecenia jako umowy starannego działania może być czynność w postaci działania bądź zaniechania, która, przy zachowaniu należytej staranności, prowadzić ma do określonego rezultatu, nie mającego jednak charakteru dzieła w rozumieniu art. 627 KC. Jedną z cech umowy zlecenia jest przy tym brak elementu podporządkowania zleceniodawcy, brak wykonywania pracy pod jego kierownictwem, co jednak nie wyłącza możliwości kontrolowania przez zlecającego jakości wykonania usługi, to jest w istocie badania zachowania przez niego należytej staranności.

 

W sprawie, w której ZUS, a następnie Sąd analizował jakie umowy zostały zawarte, strony nie wskazały w nich jakie dzieło miałoby powstać, a jedynie wskazały na rodzaj czynności wykonywanych w dłuższym okresie czasu: wymycie płytek, wyczyszczenie blach. Sąd stwierdził, że celem zawartych umów nie było więc określenie efektu pracy wykonawcy lecz okoliczność, że w długich okresach czasu zamawiający zamawia a wykonawca przyjmuje zamówienie związane ze sprzątaniem. Trudno również mówić o odbiorze dzieła; fakt, iż zainteresowany kontrolował dokładność sprzątania i mógł ewentualnie zlecić poprawki, nie oznacza jeszcze możliwości kontrolowania wytworzonego dzieła poprzez poddanie go odpowiedzialności za wady fizyczne. Tym samym nie występował tutaj jeden z kodeksowych warunków umowy o dzieło polegający na możliwości poddania wytworzonego rezultatu – dzieła takiej kontroli. Fakt możliwości skontrolowania czystości czyszczonych powierzchni i możliwość zlecenia poprawek świadczył tylko o tym (co zresztą zostało zawarte w umowach), iż skarżąca była zobowiązana do starannego działania, co jest cechą charakterystyczną umów o świadczenie usług (tak: wyrok Sądu Apelacyjnego z 2 lutego 2017 r., III AUa 818/16, LEX nr 2229192).

Montaż to nie dzieło

W wyroku z dnia 31 sierpnia 2016 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu (III AUa 2226/15, LEX nr 2139404) stwierdził, że „Aby można było bowiem mówić o wykonanej pracy jako o dziele, musi ono stanowić samodzielny materialny bądź niematerialny byt, a nie tylko etap większej realizacji. W przypadku okien, dziełem mogłyby więc być ewentualnie zamontowane okna jako całość prac z nimi związanych (tekst jedn.: gdyby płatnik składek powierzył zainteresowanemu nie tylko montaż, ale całościowe wykonanie okien lub całości instalacji wraz z wykonaniem jej elementów składowych).

W sprawie tej przedsiębiorca zlecał tylko montaż okien i podpisywał umowy o dzieło. ZUS to zakwestionował, a Sąd poparł argumentację ZUS.

 

Ważna wskazówka

Ważną wskazówkę zawarł Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 kwietnia 2011 r. (II UK 315/10), w którym stwierdził, że „okoliczność wykonywania umowy o współpracy mającej za przedmiot powtarzalne i takie same usługi, świadczone systematycznie, za stałym wynagrodzeniem, nie pozwala jednocześnie uznać, że są wykonywane odrębne (indywidualne) umowy o dzieło...”.

W niektórych wyrokach Sądy podkreślają, że dla oceny czy mamy do czynienia z dziełem, czy zleceniem istotne są również predyspozycje wykonawcy, czyli zajmowanie się wykonywaniem określonych czynności/dzieł stale w zakresie swojej działalności.

Wadliwa kwalifikacja – konsekwencje

Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają, z zastrzeżeniem art. 8 i 9, osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, zwanymi dalej „zleceniobiorcami” oraz osobami z nimi współpracującymi. Zgodnie zaś z art. 12 ust. 1 cyt. ustawy obowiązkowo ubezpieczeniu wypadkowemu podlegają osoby podlegające ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym. Przepis art. 13 cyt. ustawy wskazuje zaś, iż obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu zleceniobiorcy podlegają od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy.

Zgodnie zaś z treścią przepisu art. 66 ust. 1 pkt 1e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. z 2015 r., poz. 581 z późn. zm.) zleceniobiorcy podlegają obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, zaś zgodnie z art. 81 ust. 1 oraz ust. 6 ustawy, do ustalenie podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne stosuje się przepisy określające podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i chorobowe finansowane przez ubezpieczonych, a jeśli ubezpieczony uzyskuje przychody z więcej niż jednego źródła – składka na ubezpieczenie zdrowotne jest opłacana od wszystkich tych przychodów.

W razie zakwalifikowania umowy jako zlecenie przedsiębiorca będzie musiał odprowadzić należne składki ZUS za (obecnie) 5 lat wstecz. Od wielu przedsiębiorców słyszałam, że nie mają pewności, co do tego, czy dobrze sporządzili umowę. Natomiast gdyby okazało się, że musieliby odprowadzić składki ZUS to doprowadziłoby ich to do bankructwa.

Czy warto ryzykować? Moim zdaniem, nie.

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: